Willkommen we Frens. Ca va?

Z każdą wizytą w tym kraju uzmysławiam sobie o ile bardziej jest rozwinięty od Polski. Wszystko. Aktualnie mieszkam w stosunkowo małej mieścinie, która swoim uprzemysłowieniem i zagospodarowaniem terenu przebija Podkarpacie (co w sumie takie trudne nie jest, pieprzona Galicja). Francja to nie tylko sprawnie działająca gospodarka i zdrowe podejście do biznesu. To przede wszystkim ciężkie do zdefiniowania piękno. Jest ciepło (a w przeciągu pół minuty leje), jest zielono, słyszę jak niewinne ptaszki śpiewają za oknem. Ciśnie się na usta „chciałbym tu żyć”. No, ale zaraz, zaraz… W trakcie jazdy busem tradycyjnie przewoźnik, Sindbad, puszczał nam na ekraniku full hd 1080p filmy, full hd 1080p oczywiście. Pierwszy o gejach, drugi o tym jak to ksiądz robił gałę chłopakowi, a wcześniej widział jak się jakiś tam z drugim tam się tam, się kochają. No a gdy nadeszła noc… Wspaniałomyślny pilot naszej podróży zarzucił materiałem tematycznym – film „Vive la France”, chyba tylko po to żebym nie miał koszmarów o penetracji. Swoją drogą, niezły gniot z ww. komedii i bez kija nie podchodź, ale był tam dość ciekawy cytat na początku. Nie pamiętam go dokładnie, więc wyjaśnię: Francja to najznakomitszy kraj, najpiękniejsze widoki i architektura, ale dla równowagi, Bóg umieścił w nim Francuzów.

KTO BY ZGADŁ? W filmie pojawia się mini-wątek homoseksualny. Czy Simbad chciał coś podrużnym zakomunikować?
Vive la France: KTO BY ZGADŁ? W filmie pojawia się mini-wątek homoseksualny. Czy Simdbad chciał coś podróżnym zakomunikować?

Cóż, moje doświadczenie odnośnie tych ludzi… cóż. Byłem ostatnio świadkiem jak 40-latek, szef dość dużej firmy, biegał za kurami swojej mamy – ona wyjechała na wakacje a on zapomniał je zamknąć. Innym razem przyjechał samochodem i nie zauważył wzniesienia. Wysiadł i samochód zjechał prawie wjeżdżając w jego dom. Dom, do którego większej wagi się tu nie przykłada. Z zewnątrz wyglądają w dużej mierze jak meliny, w środku jednak widać ambitne zapędy na pałace. Po ludziach widać inne myślenie. Nie dziwi mnie to inne myślenie, gdy wziąć pod uwagę warunki w jakich żyją. Stoisz w Lidlu w kolejce i czekasz, aż Ci pani poda kawę, zaprosi do siebie, bo rozmienić pieniążków to Ci szybko nie rozmieni. Przy czym gdy stanąłem już przed jej licem spojrzała na mnie jak na urodzonego złodzieja, w nadziei, że z kieszeni wystaje mi Mars i dostanie podwyżkę. Choć to spokój i odkładanie cechuje francuzów, nie bycie wrednym. Może jeszcze brak większego poszanowania dla kultury jazdy samochodem. Marzą Ci się tu kierunkowskazy, ogólne nie-wpierdalanie-się-pod-koła? Zapomnij. Jazda 40 jak pisze 50? Yup, you guest it. Masz zagwarantowane. Jak się widzi panię Babcie jadącą BMW M5 można zastanowić się nad własnym życiem.

BMW M5, jak widać, bez babci w standardzie.
BMW M5, jak widać, bez babci w standardzie.

Co jeszcze? Niech ja tylko tu znajdę prace na stałe, a w Polsce zobaczyć mnie będzie ciężko. Może na zdjęciach, może.
Jak sami Francuzi podkreślają, Paryż to nie Francja, ale zakochałem się w nim tak samo bardzo jak w zwyczajnej wsi, no – miejscowości. It’s bjutiful i kiedyś tu będę live. Na ludzi można narzekać, ale każdy ma swoje własne przyzwyczajenia – powiedział Polak. Wszyscy poznani wydają się być nader mili i, łoo, uśmiechnięci. Dopóki temperatura nie spadnie do 10, gdzie już śmigają w zimowych swetrach i zwiastują koniec świata.

Cholera, Vive la France!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s