What would you do?

Swego czasu piosenka „What would you do” INXS zawitała na mój profil na fb. Tytuł wpadł mi w ucho. Powtarzałem sobie go od czasu do czasu, aż wpasował się bezbłędnie do pewnego nieznanego filmu, którego pewien nieznany odtwórca głównej postaci dostał pewną nieznaną nagrodę.

xy
Sorry can’t find any fucks to give, Oscar.

Oscary. Słyszeliście o Oscarach? Ej, ktoś wygrał! W ogóle co za szok! Ekstaza, podniecenie! Jeden dzień, minęło. Wokół Leo nadal skupiają się memy, dostawca pizzy stał się gwiazdką US&A, a Rosja baluje na Ukrainie. Nie jestem fanem tych nagród. Tak samo jak nie zarwałem nocki, żeby wraz z ulubionymi aktorami gryźć paznokcie w oczekiwaniach na werdykt. Ot, fajna sprawa, przynajmniej wiem co w najbliższej przyszłości oglądnąć. No i słynny selfie też trzyma przyjemny, chilloutowy poziom. Cała ta szopka ma też inny wymiar. Nawet jeśli w sposób wyreżyserowany, to i tak pokazuje bardziej ludzką stronę aktorów. Ludzi uważanych za pół-mózgów za pół-bogów.

Do sedna. Obok świetnego filmu „Zniewolony” reżyserii Steviego McQueena i „Grawitacji” od Alfonsa Cuarón’a (dzięki internetowi za filmweba) pojawił się „Witaj w klubie”. Jean-Marc Vallee stworzył coś naprawdę potężnego. Historia Rona Woodroofa, kolesia niestroniącego od zabaw i kobiet, który został zarażony wirusem HIV. Wyparcie, przerażenie, rozpacz. Stoczenie się na samo dno i światełko w tunelu. To nie jest opowieść na niedzielne popołudnie, ale raczej coś nad czym trzeba się zastanowić. Dlatego „What would you do?”. W twoich rękach leży wybór między poddaniem się losowi (zostaje się położyć i umrzeć), a choćby najmniejszą walką o siebie. Bohater przechodzi niebywałą zmianę. Charakter. Charakter jest najważniejszy.
Zapomniałem dodać, że to historia z życia. Jeśli przeważnie przechodzicie obojętnie obok świetnego sposobu realizacji filmu, imponującego scenariusza i Oscara dla aktora za pierwszoplanową rolę, to niech was przyciągnie sens. Bez spojlerów, każdy powinien wyciągnąć sam.
Dodam na koniec, że ten Oscar dla Matthew’a McConaughey’a jak najbardziej zasłużony*.

*wypowiedział się ekspert

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s