Jak ego tłumaczy spokój

Okej, jak wiemy jestem już niesamowicie znany na arenie blogosfery. To fakt. Wiąże się to z liczną rzeszą fanów, szacowaną na około dwie osoby. W tym moje jedno multikonto. I moja mama… Z właśnie tej racji zacząłem myśleć nad formą przekazu. Blog to bardzo toporny środek wymiany myśli. Mało kto w dzisiejszych czasach faktycznie przesiaduje i czyta blog z góry na dół. (szczególnie, że jest więcej tekstu niż obrazków) Dlatego macie tutaj obok, po prawej link do FB. Łatwiejszy dostęp, skrócona treść, jest miło i przebojowo!
Facebook daje też możliwość szybkiego zyskania ludzi, jeśli chce się na siłę share’ować i bawić w „I’ll show you mine if you show me yours”. W dodatku jest niesamowicie intuicyjne i łatwe w odbiorze. Chociaż słabe jako platforma do rozwoju i tu pojawia się…

Powiem Lekko Stronniczo iż najlepszym sposobem na wybicie się w internecie to vlog. Vlog tudzież inny twór, który leci w tych leciwych 30fps’ach. Youtube to najprostszy i najefektywniejszy sposób wybicia się w tłumie artystów. Wystarczy spojrzeć na chujówabstra. Debiut momentalnie wyniósł ich wysoko na arenie polskiego yt.

No dobra, dobra, ale blogi… no blogi… no weź powiedz coś miłego o nich. W końcu sam piszesz.

Sazadfa
Wychodzi na to, że jedynym sensownym wyjściem w 2014 jest strzelenie sobie w głowę. Chociaż zostaje jeszcze, faktycznie, blogowanie o modzie. Nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do takich blogów, po prostu ich nie przeglądam. Chociaż patrząc na ich sukces ciężko oprzeć się wrażeniu, że kluczem jest prostota. Często do bólu. O ile blogowanie o męskiej modzie ma sens, bo w wielu przypadkach istotą jest edukowanie polskich neandertalczyków (hej, witam) jak się ubierać, to wpisy z 20 zdjęciami jednej kreacji „na wtorek” mnie przerażają. Nie dlatego, że uważam to za głupotę. Rób to co lubisz, idzie Ci dobrze? – To świetnie, oby tak dalej. Jednak ta sytuacja, dla mnie, po prostu obrazuje podejście przeciętnego czytelnika. Podejście to, właśnie, mnie odpycha.
Wielka scena blogosfery zdaje się trzymać mocno sfery lifestylu, lifewayu czy jak ja wolę lifetime’u (o genezie może kiedyś). Sam ten fakt budzi wiele pytań… W sumie to trzy.

Po co? Dlaczego? Ale przede wszystkim po co?

Kominek miał racje pisząc iż w dzisiejszych czasach każdy z nas jest blogerem, po prostu nie każdy o tym wie. Tak działa fb i tak działa społeczność. Nie każdy ma ambicje, żeby pokazywać zdjęcia buraczków, które dziś zjadł, ale ma do tego czyste prawo. Każdy zna tematy historie, że przy rozmowie kwalifikacyjnej okazało się, że pan Xyz za swoje zdjęcie z imprezy na fb nie dostaje pracy. Mit jak mit, ale znamiona czasu w sobie nosi. Trzeba pracować nad swoim własnym brandem.

zzsa1
Miało tu być zdjęcie z „Keep calm and read on”, ale jestem zbyt głodny(!) żeby je zrobić, a za darmo na internecie nie ma. Smacznego. Zajebisty przykład zdjęcia lifestylowego!

 – a o czym ten wpis?
Przerażenie fenomenem prostoty. Ludzie z lenistwa nie sięgają po książki, zastąpiło je płaszczenie pośladów przy ekranie tv, czy komputera. Na horyzoncie widzę już jak siedzę w kawiarni i popijam szarą, gęstą masę. Zastępuje ona i jedzenie i picie, a Google Glass pozwalają mi przeglądać zabawne filmiki z kotami* na youtube 24/7. Bez kliknięć, bez ruchu. Kiedyś bano się, że władza odbierze ludziom prawo do czytania (451 stopni Fahrenheita). Dziś, nie ma co się o to martwić, sami sobie to odbieramy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s