Raz na jakiś czas…

Image

Once upon a time…

Tocząc się ulicami tego smutnego miasta trudno nie potknąć się o ludzką niepewność, wpaść w potok łez i ubabrać się czyjąś złą opinią. Mijając ludzi, którzy na zwykły uśmiech reagują dziwnym grymasem człowiek ma chęć się rzucić pod pociąg. Jakiś czas temu w wywiadzie powiedział Radosław z grupy Dwa Sławy:

Śmiejemy się z rzeczy zupełnie różnych natomiast smucimy z dokładnie tych samych *łezka*

Dało mi to dużo do myślenia. Słowa artysty odnosiły się do rynku muzycznego, który stawia na duży uniwersalizm, a co za tym idzie – zasmucenie przekazu. Nie od dziś wiadomo, że łatwiej stworzyć z kimś więź na tle emocjonalnym niżeli ideologicznym.

Każdy w życiu wie jak się smucić, ale nie każdy potrafi w takim samym stopniu się cieszyć. Ludzie giną w gąszczu społeczeństwa i gubią po drodze spontaniczność i kreatywność. A to dobra ścieżka do wprowadzenia uśmiechu na twarz własną, bliskich i cholera każdego dookoła. Jednak nie wielu ludzi potrafi wyjść przed szereg i bez obaw robić to czego chcą. Cóż, strefa smutku to także strefa komfortu jakby na to nie patrzeć. Łatwo, nawet bez większych rozterek na temat żyyyciaaaa, przemiijaaniiaa, miłoośścciii, utknąć w zgubnej melancholii…

To droga donikąd. Kiedyś myślałem, że smutek jest jak paliwo napędzające silnik w postaci inspiracji, jaki ja głupi wtedy byłem (nie żebym teraz nie był). Inspiracja, kreatywność i produktywność to temat na inny wpis, ale wiem jedno – smutek to nie jedyna droga dla artysty. Nikt nie każe Ci być Jezusem i znosić w samotności cierpienia (chociaż on to miał cały fanklub z którymi nawet imprezował). Uśmiechnij się do ludzi, głowa do góry i pierś do przodu, chociaż to nie Tap Madl.

Trudno podsumować jakikolwiek z moich wpisów. Żaden do niczego finalnie nie prowadzi, w pogoni za słowem gubię sens zdania, a później zapominam o przesłaniu całej notki. Fajnie by było zobaczyć uśmiechniętych ludzi dookoła, szczerych, życzliwych i robiących to co kochają (o ile nie rani to innych, oczywiście wypada dodać – och, polityczna poprawności, kocham Cie) – to chyba przesłanie tego wpisu. Znajdujmy w sobie rzeczy które nas łączą i cieszą w jednym, małe a istotne, nie na smutku świat stoi. Chociaż ostatnio, z dnia na dzień widzę poprawę w ludzkim zachowaniu. Dosłownie – promyk(i) nadziei, przedzierające się przez chmury i okna, wdzierające się do zimnych i ciemnych pomieszczeń radują nasze serducha. Każdemu powoli wchodzi w krew wiosna. Miłość nadciąga wraz z ciepłem.

Bądźcie pozytywnie popieprzeni, w tym całym byciu sobą, nie dajce w sobie stłumić tej rebelii, nigdy.

Do miłego.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s